Duszpasterstwo Środowisk Twórczych
Archidiecezji Warszawskiej

Bieżące

Bóg jest Komunią (Wspólnotą), w której każdy z nas – jeśli tylko zechce – może mieć swój udział.

Jezus mówi do swoich uczniów: „Jeszcze wiele mam wam do powiedzenia, ale teraz nie możecie tego unieść. Kiedy zaś przyjdzie On, Duch Prawdy, poprowadzi was w prawdzie całej…”.Czym będzie ta „cała prawda” (greckie: „aletheia”), w której prowadzić będzie uczniów Duch Święty, a której teraz jeszcze „nie mogą unieść”? Czy Pan Jezus miał na myśli prawdę o Bogu Trójjedynym, do której przyjęcia i zrozumienia miał dojrzewać Kościół? Czy jest w ogóle możliwe, aby zrozumieć tę tajemnicę?

 

Niedziela Świętej Trójcy: Nie liczmy Boga

W refleksji nad tajemnicą Boga Trójjedynego poważną przeszkodą jest nasza wyobraźnia. Słyszymy: „Trójca” i szukamy analogii – w przyrodzie (trójlistna koniczynka), w otaczającej nas rzeczywistości (rodzina: ojciec, matka i dziecko). Słyszymy: w Bogu są trzy Osoby – przed oczyma stają nam trzy (ludzkie oczywiście) postaci. Trzy osoby – troje ludzi. Jest na to tylko jedna rada: nie liczmy. Nie liczmy Boga. I nie wyobrażajmy sobie Jego postaci. Nie na tym polega tajemnica Jego wewnętrznego życia.

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi: „wszystko co ma Ojciec, jest moje”. Takich stwierdzeń jest w Ewangeliach więcej. Niektóre opisane w nich sceny ukazują niezwykłą, tajemniczą więź Jezusa z Jego Przedwiecznym Ojcem. „Kiedy Ojciec mój działa, Ja działam”, „kto Mnie widzi, widzi także i Ojca”, „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.

Słysząc te słowa uczniowie musieli być zszokowani. Jeszcze nikt z ludzi nigdy nie mówił z taką poufałością o Bogu. Słuchający Jezusa przedstawiciele religijnych elit tamtego czasu wołali: „jakże Ty, będąc człowiekiem, uważasz siebie za Boga?!”. Zrozumieli przesłanie Jezusa. Ale było ono dla nich nie do przyjęcia.

„Kim On jest” – pytali zdziwieni uczniowie. Kim jest Ten, „któremu nawet wicher i jezioro są posłuszne”, który uzdrawia chorych, własną mocą wskrzesza umarłych, odpuszcza grzechy… „Któż może odpuszczać grzechy, jeśli nie sam Bóg?” – było to dla nich oczywiste… Patrząc na niezwykłą więź Jezusa z Bogiem poznawali tajemnicę Trójjedynego. Ale bali się pytać, żeby nie usłyszeć i nie zrozumieć więcej… Nie mogli tego unieść.

 

Bóg jest Komunią, w której każdy może mieć udział

U kresu swego życia sędziwy apostoł Jan napisał: „Bóg jest Miłością”. W tym zawierało się wszystko. Trójjedyny Bóg jest Miłością. Nie jest oderwanym od naszego świata Absolutem, ukrytym przed nami w niedostępnej chwale swego majestatu. Jest Bogiem bliskim, opiekuńczym i kochającym. Jest Miłością Ojca i Syna i Ducha Świętego. Miłością otwartą dla człowieka.

Jest Komunią (Wspólnotą), w której każdy z nas – jeśli tylko zechce – może mieć swój udział. „Jeśli ktoś będzie Mnie miłować – mówi Jezus – będzie strzec Mego słowa. I Ojciec mój będzie go miłować. I przyjdziemy do niego. I u niego zamieszkamy”. Staliśmy się mieszkaniem dla Przenajświętszej Trójcy…

przedruk z: pl.aleteia.org

Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych,
którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej
kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (Mk 9, 42)
Drogie Siostry i drodzy Bracia!

W ostatnim czasie wspólnota Kościoła w Polsce wstrząsana jest kolejnymi bolesnymi informacjami o wykorzystywaniu seksualnym dzieci i młodzieży przez niektórych duchownych. Przestępstwa te są źródłem głębokiego cierpienia osób pokrzywdzonych. Nie ma słów, aby wyrazić nasz wstyd z powodu skandali seksualnych z udziałem duchownych. Są one powodem wielkiego zgorszenia i domagają się całkowitego potępienia, a także wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec przestępców oraz wobec osób skrywających takie czyny.

Cierpienia osób pokrzywdzonych dotykają nie tylko ich samych, ale także całych rodzin oraz wspólnot kościelnych. Przestępstwa te „przysłoniły blask Ewangelii takim mrokiem, jakiego nie znały nawet wieki prześladowań” (Benedykt XVI, List do katolików w Irlandii, 19.03.2010).

Głęboko tkwią w nas wykrzyczane słowa świadectwa osoby pokrzywdzonej, iż Chrystus nie krzywdził dzieci. „To [co ksiądz zrobił] naprawdę odcisnęło bardzo duże piętno na moim dorosłym życiu. Ja do tej pory mam koszmary. Cały czas jest to we mnie” – tak powiedziała w filmie w czasie konfrontacji z oprawcą 39-letnia Anna, przed laty 9-letnia uczennica. I drugie świadectwo, przekazane w artykule napisanym przez dorosłego dziś mężczyznę: „Nie mam żalu do Kościoła. Wiem, że skrzywdził mnie nie [cały] Kościół, lecz konkretna osoba. Nie wiem, czy ktokolwiek z przełożonych cokolwiek o tym wiedział. Ale martwi mnie, że tacy jak ja, pozostają poza kościelną sferą uwagi”. Obydwa wyznania są wstrząsające – to nigdy nie powinno się było wydarzyć.

1. Świadectwo cierpienia

Wielu z nas obejrzało film „Tylko nie mów nikomu”. Ten dokument, to przede wszystkim wstrząsające relacje dorosłych dziś osób, wykorzystywanych w dzieciństwie przez duchownych. Zawiera on także przykłady braku wrażliwości, grzechu zaniedbania i niedowierzania osobom skrzywdzonym, co w konsekwencji chroniło sprawców. Film, przyjmując perspektywę pokrzywdzonych, uświadomił nam wszystkim ogrom ich cierpienia. Każdy, kto jest wrażliwy, poznając losy osób pokrzywdzonych, odczuwa ból, wzruszenie i smutek wobec ich cierpienia. Dziękujemy wszystkim, którzy mieli odwagę opowiedzieć o swoim cierpieniu. Zdajemy sobie sprawę z tego, że żadne słowo nie jest w stanie wynagrodzić im krzywd, jakich doznali.

Przyznajemy, że jako pasterze Kościoła nie uczyniliśmy wszystkiego, aby zapobiec krzywdom.

Dla wielu wiernych, szczególnie dla młodych szczerze szukających Boga, skandale seksualne z udziałem duchownych stają się ciężką próbą wiary i powodem do wielkiego zgorszenia. Rozczarowanie i oburzenie jest tym większe i boleśniejsze, że dzieci zamiast troskliwej miłości i towarzyszenia w szukaniu bliskości Jezusa doświadczyły przemocy i brutalnego odarcia z godności dziecka. Od początku swego istnienia wspólnota kościelna uznawała takie zachowania za wyjątkowo ciężki grzech; według słów Chrystusa „kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza” (Mk 9,42). „Biada człowiekowi przez którego dokonuje się zgorszenie” (Mt 18,7).

2. Wrażliwość

Wszyscy, zarówno duchowni, jak i świeccy, jako społeczność, musimy stworzyć właściwą przestrzeń do przywrócenia pokrzywdzonym jak najbardziej normalnego życia, a także do odbudowania zaufania wobec duszpasterzy i biskupów.

Wyznania pokrzywdzonych przynaglają nas, biskupów, ale i wszystkich ludzi dobrej woli do większego wyczulenia na zagrożenia; do większej wrażliwości na pomoc pokrzywdzonym. Zarówno niebezpieczeństwa, jak i konieczność wsparcia dotyczą każdego środowiska, nie tylko kościelnego, ale i rodzin, szkół, klubów sportowych i wielu innych grup. Sytuacje życiowe pokrzywdzonych skłaniają do szybszego i skuteczniejszego pomagania im. Oni potrzebują wielkiej wrażliwości i wsparcia, by odnaleźć równowagę życia.

Prosimy osoby pokrzywdzone przez duchownych, aby zgłaszały doznaną krzywdę do przełożonych kościelnych oraz do odpowiednich organów państwowych. W każdej diecezji i w wielu prowincjach zakonnych został wyznaczony delegat upoważniony do przyjmowania zgłoszeń o wykorzystaniu seksualnym małoletnich przez osobę duchowną. Ma on też pomóc w otrzymaniu wsparcia psychologicznego, prawnego i duszpasterskiego. Chcemy wspierać pokrzywdzonych od początku tej drogi w podjęciu kroków potrzebnych do przezwyciężania skutków doznanej krzywdy.

Przyjmujemy z wdzięcznością nowe motu proprio papieża Franciszka, w którym Ojciec Święty nakazuje zgłaszanie takich przestępstw i przewiduje poważne kary dla przełożonych, którzy zaniedbywali swoje obowiązki chronienia owczarni Chrystusowej. Pamiętamy też o tym, że według zawartych w tym dokumencie nowych norm prawa kościelnego nikogo przy zgłaszaniu przestępstwa nie wolno zobowiązywać do milczenia. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby te zgłoszenia w instytucjach kościelnych przebiegały ze współczuciem i z jak największą wrażliwością oraz w poczuciu bezpieczeństwa dla każdej osoby i jej dramatu. Będziemy też nadal zgłaszać przestępstwa państwowym organom ścigania.

Wielu duchownych i świeckich pracuje z osobami, które odważyły się powiedzieć o swoich traumatycznych doświadczeniach. Nie rozgłaszamy tego, ponieważ szanujemy ich prawo do prywatności. Być może sami zdecydują się o tym głośno mówić. Reakcja najbliższego otoczenia rzadko niestety opiera się na życzliwości i wrażliwości. Często jest okrutna, bezmyślna i bezlitosna, czasem pełna wyrzutów, przez co nam wszystkim potrzebna jest zmiana mentalności, by osoby poszkodowane w dzieciństwie lub młodości w delikatnej sferze seksualności były chronione i wspierane.

3. Odpowiedzialność

Zwracamy coraz większą uwagę na wychowanie w seminariach i kształtowanie osobowości przyszłych księży. Nie chcemy dopuścić, aby w szeregach duchowieństwa znalazły się osoby niedojrzałe, niezdolne do wierności złożonym ślubom i przyrzeczeniom. Ponadto, od sześciu lat koordynator ds. ochrony dzieci i młodzieży powołany przez Konferencję Episkopatu Polski organizuje wraz z zespołem współpracowników Centrum Ochrony Dziecka liczne szkolenia dla duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego. Przygotowujemy w diecezjach i w zgromadzeniach zakonnych także system zapobiegania; ma on pomóc ochronić dzieci i młodzież przed potencjalnym wykorzystaniem seksualnym. Chcemy, by ich bezpieczeństwo stało się priorytetem we wszystkich środowiskach.

W tym kontekście w szczególny sposób doceniamy pracę zdecydowanej większości kapłanów, którzy wierni Ewangelii gorliwie i ofiarnie służą Bogu i ludziom. Nie pozwólmy, by dobro, które dokonuje się w Kościele przez ich posługę, przesłoniły nam grzechy konkretnych osób. Na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej nie przenośmy też win konkretnych osób w sutannach na wszystkich księży. Tych czynów dopuścili się konkretni ludzie i oni powinni zostać ukarani za swoje czyny. Wesprzyjmy w tych trudnych chwilach kapłanów pracujących z poświęceniem, by nie utracili zapału i otrzymali umocnienie ze strony wiernych świeckich.

Wspólnie ze wszystkimi ludźmi dobrej woli jednoczymy wysiłki w rozpoznawaniu i eliminowaniu czynników sprzyjających przestępstwom. Prosimy o wsparcie wychowawców i opiekunów dzieci i młodzieży w przedszkolach i szkołach oraz w zakładach opiekuńczo-wychowawczych. Prosimy o pomoc w zdobywaniu odpowiedniej wiedzy i umiejętności, by wszystkie placówki prowadzone przez Kościół stały się domami bezpiecznymi, wyznaczającymi najlepsze standardy ochrony dzieci. Taki sam apel kierujemy do odpowiedzialnych za ruchy katolickie i organizacje młodzieżowe. Bądźmy wszyscy bardziej wrażliwi wobec dzieci i młodzieży, a także wobec osób pokrzywdzonych.

Zakończenie

Nasze słowo do wszystkich ludzi dobrej woli kończymy modlitwą do Ducha Świętego:

Oto jesteśmy, Panie, Duchu Święty.
Jesteśmy – wprawdzie obciążeni grzechem,
lecz zgromadzeni w imię Twoje.
Przyjdź do nas i bądź z nami,
Racz obmyć nasze serca
i naucz nas, co mamy czynić,
dokąd mamy zmierzać,
Powiedz, co mamy podjąć,
abyśmy wsparci Twoją mocą
Tobie zdołali podobać się we wszystkim. (św. Augustyn)

Przyzywając mocy Ducha Świętego i wstawiennictwa Maryi, Matki Kościoła,
Jej powierzając osoby skrzywdzone, rodziny, dzieci i młodzież oraz wspólnoty kościelne,
upraszamy w modlitwie ducha pokory i odwagi,
aby nie dać się zwyciężyć złu i ogarnąć troską wszystkich.

Podpisali:

Biskupi zebrani na posiedzeniu Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 22 maja 2019 r.

Współcześni chrześcijanie na ogół wiedzą, że w Kościele katolickim istnieje okres 40 dni Wielkiego Postu, mało jest natomiast tych, którzy znają i właściwie przeżywają okres 50 dni radości paschalnej.

Prawie równocześnie z powstaniem Święta Paschy dokumenty odnotowują, że trwa ono 50 dni. Wszystkie te dni, według Tertuliana żyjącego na przełomie II i III wieku, powinny być obchodzone w wielkiej radości. Stanowią one jedno święto, które – jak mówi św. Ireneusz żyjący również w II wieku – ma tę samą wagę co niedziela.

Tydzień tygodni

Pięćdziesiątnica żydowska (50 dni po Święcie Paschy) była świętem żniw i pamiątką zawarcia przymierza pod Synajem. Pięćdziesiątnica chrześcijańska to 50 dni, z których każdy ma tę samą wartość i tę samą funkcję. Chrześcijanie pierwszych wieków modlą się w tym czasie w postawie stojącej, nie zachowują żadnych postów (nawet w piątki), równocześnie okres ten jest najwłaściwszym czasem do udzielania chrztu świętego.

Ale niedziela jest równocześnie dniem pierwszym i ósmym. Wielka Niedziela, którą stanowi Pięćdziesiątnica, zaczyna się Dniem Zmartwychwstania i trwa przez osiem niedziel – ostatnia to Niedziela Zesłania Ducha Świętego. Jest więc ona oktawą niedziel i „tygodniem tygodni”. Zaakcentowanie oktawy niedziel podkreśla eschatologiczny charakter Pięćdziesiątnicy paschalnej.

Święty Bazyli wyjaśniał: „Cała Pięćdziesiątnica przypomina nam o Zmartwychwstaniu, którego oczekujemy w przyszłym wieku”. Ojcowie Kościoła głoszą taką naukę jeszcze w V wieku. Niestety, już w tamtych czasach zaczyna się deformacja tego najstarszego okresu, który dla życia chrześcijanina – zdaniem niektórych komentatorów – ważniejszy jest niż okres czterdziestu dni Wielkiego Postu.

Dzieje pięćdziesięciu dni Zmartwychwstania

(…)

… podobnie jak samo święto Zmartwychwstania , również święto 50 dni po Zmartwychwstaniu uległo zniekształceniom. Pierwszym tego powodem był fakt licznych chrztów w epoce pokoju konstantyńskiego. Obok I niedzieli wielkanocnej zaczęto udzielać tego sakramentu również i w niedzielę 50 dnia. Ten fakt spowodował zorganizowanie drugiej oktawy – po ostatniej niedzieli wielkanocnej (w IV wieku) oraz wprowadzenie postu w sobotę przed tą niedzielą (w VI wieku).

Dalszym krokiem „szatkującym” jednolity okres 50 dni stało się zorganizowanie w IX wieku w Rzymie Dni Krzyżowych przed Wniebowstąpieniem. I tak zamiast 50 dni okresu wielkanocnego naliczano ich aż 56, przerywanych dniami modlitwy na kolanach i postem. Z upływem wieków w niedziele Zmartwychwstania organizowano uroczystości świętych i w ten sposób prawdę o powstaniu Pana z martwych zepchnięto na drugi plan.

Dopiero reforma Soboru Watykańskiego II przywróciła pierwotny kształt Pięćdziesiątnicy radości paschalnej. Zniesiono wówczas oktawę uroczystości Zesłania Ducha Świętego, dzięki czemu mamy znów okres 50 dni. Zniesiono też post przed tym świętem w sobotę. Dni Krzyżowe można w poszczególnych regionach organizować poza czasem paschalnym, natomiast przez te 50 dni przy ołtarzu powinno być miejsce tylko dla Paschału. W owe osiem niedziel powinno się też odprawiać Eucharystię jedynie o Zmartwychwstaniu.

Mystagogia chrzcielna

Obecnie okres wielkanocny zaczyna się w niedzielę Zmartwychwstania (równocześnie jest to trzeci dzień Triduum Paschalnego i pierwszy dzień oktawy chrzcielnej), kończy natomiast niedzielą Zesłania Ducha Świętego w 50 dniu.

Oktawa chrzcielna Zmartwychwstania, podobnie jak osiem niedziel Pięćdziesiątnicy, nie dopuszcza innych obchodów. Tradycja ta narodziła się w IV wieku jako ośmiodniowy okres mystagogii chrzcielnej (czyli wtajemniczenia w prawdę o chrzcie). Świadczy o tym między innymi św. Augustyn, który w oktawie wielkanocnej codziennie odprawiał dwa razy Eucharystię – jedną z neofitami (czyli nowo ochrzczonymi), drugą z całą wspólnotą wiernych. Podobnie działo się w Mediolanie, Hiszpanii i Galii.

Uczestnictwo we Mszy św. każdego dnia oktawy ułatwiał fakt, że od 389 roku wszystkie te dni były wolne od pracy – podobnie jak podczas Triduum.

(…)

Nad wszystkimi problemami tego okresu trzeba zauważyć jedną najważniejszą prawdę – Chrystus zmartwychwstał i my zmartwychwstaniemy. Kościół przypomina i woła głośno o tym przez 50 dni: od Wielkiej Nocy do niedzieli Zesłania Ducha Świętego.

ks. St. Hartlieb, Okruchy ze skarbca liturgii, Poznań 2001
(podkr. drib)

Gdy przyjmujemy ze skruchą na swe głowy pokutny znak popiołu, powinniśmy tęsknić (już w popielec!) za nocą, w którą z płonącymi świecami w rękach odnowimy swoje chrzcielne przyrzeczenia, towarzysząc tym, którzy zanurzają się w chrzcielnym zdroju, by otrzymać nowe życie.

Skojarzenia

Jakie są nasze skojarzenia, gdy słyszymy hasło: Wielki Post? Już sama nazwa wydaje się coś sugerować. Powstrzymanie się od jedzenia, asceza, wyrzeczenie się czegoś, co lubimy (och, te słodycze!), jakieś postanowienia, które tradycyjnie podejmujemy… To wszystko oczywiście nie jest bez znaczenia, ale z pewnością nie należy do wielkopostnych priorytetów. Łacińska nazwa tego liturgicznego okresu brzmi: Quadragesima. Czterdziestnica. Czterdzieści dni przygotowania do Paschy. I to jest fundament. Wszystkie wielkopostne obrzędy, nabożeństwa, tradycje i zwyczaje mają sens o tyle, o ile pozwalają nam dostrzec rysujący się przed nami horyzont Paschy. Do niej zmierzamy przez te czterdzieści dni i do jej owocnego przeżycia mamy się przygotować.

Dlaczego warto o tym przypominać? Dlatego, że Wielki Post traktowany jest nieraz jako czas od Wielkanocy kompletnie niezależny. Ot, taki okres „oryginalnej diety”, w którym bardziej chcemy udowodnić sobie siłę swej woli, albo uzyskać upragnioną wagę, niż myśleć o własnym nawróceniu i pragnieniu, by na nowo odkryć dar swego chrztu. A to właśnie jest sprawą absolutnie podstawową. Gdy przyjmujemy ze skruchą na swe głowy pokutny znak popiołu, powinniśmy tęsknić (już w popielec!) za nocą, w którą z płonącymi świecami w rękach odnowimy swoje chrzcielne przyrzeczenia, towarzysząc tym, którzy zanurzają się w chrzcielnym zdroju, by otrzymać nowe życie.

Metanoja i pasja

Są kościoły, gdzie w środę popielcową śpiewa się pasyjne pieśni. To dziwne. Wyśpiewane w popielec „Wisi na krzyżu” zdaje się sugerować, że zamiast pierwszej wielkopostnej niedzieli i kolejnych tygodni paschalnego przygotowania za kilka dni przeżywać będziemy rezurekcję… Warto wiedzieć, że Wielki Post ma dwie części, odmienne w swym liturgicznym i teologicznym wyrazie. Zanim wejdziemy w przeżywanie czasu pasyjnego i kontemplację męki Pana, będącą zwieńczeniem Wielkiego Postu, trwamy przez kilka tygodni w części pokutnej. To w niej często rozbrzmiewa wezwanie „Nawracajcie się” (gr. metanoeite). W tym kontekście słyszymy zachętę do ascezy, głębszej modlitwy, pełnienia dzieł miłosierdzia (jałmużny). To również czas towarzyszenia katechumenom, przeżywającym ostatni etap przygotowań do przyjęcia sakramentów chrześcijańskiego wtajemniczenia. Towarzyszenie to ma najczęściej w naszych warunkach charakter symboliczny. Rzadko zdarza się bowiem w naszych parafiach, że możemy realnie towarzyszyć dorosłym osobom przygotowującym się do chrztu. Jeśli są parafie, gdzie tak się dzieje, to członkowie parafialnej wspólnoty mają niezwykłą okazję przeżywania wraz z katechumenami liturgii skrutyniów, które miały ogromny wpływ na kształt Wielkiego Postu.
Od samego początku w centrum przeżywania przez chrześcijan swojej wiary była Wielkanoc (Pascha) i jej „cotygodniowa miniatura”, czyli niedziela. Zgromadzenie wierzących w pierwszy dzień tygodnia stanowiło wręcz znak rozpoznawczy chrześcijan. O uczestnictwo w niedzielnej Eucharystii troszczono się nawet w okresach okrutnych prześladowań, gdy obecność na liturgicznym zgromadzeniu groziła nawet śmiercią.

Najstarsze wzmianki o przedwielkanocnym poście pochodzą z III w.

W IV w. pewna bystra i wścibska pątniczka Egeria, odwiedzająca Ziemię Świętą, wspomina w swoich pamiętnikach o czterdziestodniowym okresie pokuty. Dzięki jej pamiętnikom i dociekliwości mamy dziś kapitalne relacje z wielkopostnych i paschalnych liturgii z Jerozolimy tamtego czasu. Liczba postnych dni nie zmieniła się właściwie aż do dziś, choć był czas, gdy przeżywano jeszcze dodatkowo tzw. niedziele przedpościa – Pięćdziesiątnicę (nie mylić z Zesłaniem Ducha Świętego!), Sześćdziesiątnicę i Siedemdziesiątnicę. Generalnie przez setki lat na rozwój i kształt Wielkiego Postu miały wpływ przede wszystkim cztery czynniki: przygotowanie kandydatów do sakramentu chrztu św. (szczególnie tzw. skrutynia, o których jeszcze poniżej), publiczna pokuta (od obrzędu posypywania głów publicznych pokutników wzięła się np. tradycja Środy Popielcowej), liturgie stacyjne (dziś do nich w wielu miejscach się powraca, łącząc zgodnie z rzymską tradycją poszczególne etapy Wielkiego Postu ze zgromadzeniami w najważniejszych kościołach miasta), wreszcie wspomniane już przez nas dni przeżywania męki Pańskiej.

A jak jest dzisiaj?

Oddajmy głos Mszałowi Rzymskiemu: „Okres Wielkiego Postu służy przygotowaniu do obchodu Paschy. Liturgia wielkopostna przygotowuje katechumenów do obchodu Paschalnego Misterium przez różne stopnie wtajemniczenia chrześcijańskiego, a wiernych przez wspomnienie przyjętego chrztu i pełnienie pokuty”. Wielki Post rozpoczyna się w Środę Popielcową (to najczęściej wiemy) i trwa – uwaga – do wielkoczwartkowej Mszy Wieczerzy Pańskiej wyłącznie. A więc z chwilą rozpoczęcia liturgii w wieczór Wielkiego Czwartku kończy się czas Wielkiego Postu, a zaczyna się święte Triduum Paschalne, czyli szczytowy moment całego roku liturgicznego. Wielki Post przełamuje też dotychczasową muzyczną i estetyczną konwencję liturgii. W śpiewach mszalnych ginie na czterdzieści dni zawołanie „alleluja”, nie śpiewa się hymnu „Chwała na wysokości Bogu”, organy grają tylko dla towarzyszenia śpiewom (nie ma gry solowej na instrumentach muzycznych), więcej jest treści związanych z wezwaniem do nawrócenia, czynienia pokuty i miłosierdzia. W liturgii dominuje kolor fioletowy, ołtarzy nie ozdabia się kwiatami. W ostatniej, pasyjnej części okresu zachowuje się często zwyczaj zasłaniania krzyży i obrazów w kościele. Warto zwrócić uwagę na bogactwo liturgii Słowa, zwłaszcza w niedziele wielkopostne. Każdy z cyklów niedzielnych czytań biblijnych (cykle A, B, C – zmieniające się co roku) ma swoje szczególne motywy tematyczne. Najbardziej charakterystyczne są chrzcielne motywy w roku „A”, gdzie w 3, 4 i 5 niedzielę Wielkiego Postu (niedziele, w które przygotowujący się do chrztu przeżywają swoje skrutynia, czyli liturgie ze szczególną modlitwą i egzorcyzmem odmawianym nad katechumenami) pojawiają się teksty Ewangelii ukazujące znaczenie sakramentalnego obmycia. Mowa jest o głębszym poznaniu Chrystusa Odkupiciela, który jest wodą żywą (por. Ewangelia o Samarytance), światłem (por. Ewangelia o niewidomym od urodzenia), zmartwychwstaniem i życiem (por. Ewangelia o wskrzeszeniu Łazarza). Wśród pozaliturgicznych obrzędów wielkopostnych najbardziej znanym jest nabożeństwo Drogi Krzyżowej (odprawianej zazwyczaj w piątki) i Gorzkich Żali (śpiewanych najczęściej w niedziele wielkopostne). Dużą popularnością cieszą się wciąż rekolekcje wielkopostne. Do mniej praktykowanych zwyczajów (niestety, ale to już problem zrozumienia sprawy przez duszpasterzy) należą nabożeństwa pokutne, czyli liturgie Słowa połączone ze wspólną modlitwą i indywidualną spowiedzią.

Tajemnica czterdziestu dni

Tajemnica (łac. sacramentum, gr. mysterion). Tak o paschalnej Czterdziestnicy mówi tekst kolekty – modlitwy pierwszej niedzieli Wielkiego Postu w Mszale Rzymskim. W polskim tłumaczeniu mszału to ważne słowo ginie. Zostają tylko „ćwiczenia wielkopostne”… Ale warto sobie uświadomić, że te czterdzieści dni paschalnego przygotowania to „sacramentum”. Tajemnica-misterium Bożego działania wobec człowieka. W drodze do Paschy, na którą czekamy. Czterdzieści dni… Wyruszajmy!

Ks. Grzegorz Michalczyk

Copyright © 2012 DŚT Warszawa. All Rights Reserved