Duszpasterstwo Środowisk Twórczych
Archidiecezji Warszawskiej

Bieżące

Pierwsze kuszenie Chrystusa

Gdy przed czterdziestu dniami stanął w wodach Jordanu, usłyszał głos Ojca: „Ty jesteś mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Modląc się i poszcząc w ciszy pustyni, przygotowywał się do swojej drogi. Teraz wie już dokąd ma pójść. Jest gotów. W tej właśnie chwili pojawił się przy Nim kusiciel.

„Jeśli jesteś Synem Bożym…” – zaczął. Jak to: „jeśli”? Czy nie wie, że On Nim jest? „Powiedz, żeby te kamienie stały się chlebem.” Tyle kamieni wokół… Chleba wystarczy dla wielu głodnych. Czy Jezus nie mógłby – sugestia jest czytelna – za jednym razem rozwiązać na zawsze problemu ludzkiego głodu? Czy nie byłby to wspaniały początek Jego misji? Przecież jest Synem Bożym…

„Rzuć się w dół!”. Fascynująca propozycja! Niech wypełni się zapowiedź psalmu. Ten, kto się w opiekę oddał Najwyższemu, nie musi się przecież obawiać. Słowo Boga objawi swą prawdę. A Mesjasz, niesiony na skrzydłach aniołów ze szczytu Świątyni Pańskiej, zostanie z aplauzem przyjęty przez swój lud. Jest przecież Synem Bożym…

„To wszystko dam Ci…”. Na jak wysokiej górze musieli się znaleźć, że wszystkie królestwa świata z całą ich wspaniałością znalazły się na wyciagnięcie ręki? Czy świat nie potrzebuje wreszcie mądrego władcy? Dobrego króla, który zatroszczy się o swych poddanych? Zapanuje pokój. Ludzie żyć będą w braterskiej jedności. Dobrobyt, jaki zapewni roztropny i sprawiedliwy rządca, przyniesie wdzięczność ludu. Syn Boży stanie się królem świata! Za cenę jednego, niewiele znaczącego pokłonu…

Na początku swej drogi Pan Jezus otrzymuje od diabła atrakcyjną propozycję. Subtelny projekt osiągnięcia dobra. Korzyści. Spełnienia. Niech karmi głodnych. Niech jako Mesjasz objawia swą chwałę, uwielbiany przez tłumy. Niech zaradza wszystkim potrzebom ludzi. Niech panuje nad światem. Byle tylko nie chciał go zbawić! Byle nie szedł na krzyż, aby wyrwać człowieka z niewoli grzechu i śmierci. Niech upiększa mu – najlepiej jak potrafi – jego doczesność, byle tylko nie chciał otworzyć przed nim wieczności!

„Nie będziesz wystawiał na próbę Pana, Boga twego. Idź precz, szatanie!” Pierwsze kuszenie Chrystusa skończyło się fiaskiem. Jezus rozpocznie swą drogę do Jeruzalem. „Wtedy opuścił Go diabeł”. Do czasu. Kiedyś, na skalnym wzgórzu Golgoty rozlegnie się ponownie: „Jeśli jesteś Synem Bożym”…

ks. Grzegorz Michalczyk (za aleteia.pl)

„W imię Chrystusa prosimy: pojednajcie się z Bogiem!” (2 Kor 5, 20)

 

Drodzy bracia i siostry!

Również w tym roku Pan daje nam czas sprzyjający przygotowaniu się do świętowania z odnowionym sercem wielkiej tajemnicy śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Jest ona  niezwykle ważna w życiu chrześcijańskim osobistym i wspólnotowym. Myślą i sercem musimy stale powracać do tej Tajemnicy. Bowiem wzrasta w nas ona nieustannie, na tyle, na ile dajemy się wciągnąć jej dynamizmem duchowym i przystajemy na nią, dając odpowiedź wolną i szczodrą.

 

  1. Tajemnica paschalna, podstawa nawrócenia

Radość chrześcijanina wypływa ze słuchania i przyjęcia Dobrej Nowiny o śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa: kerygmy. Streszcza ona Tajemnicę tej miłości, która „jest tak realna, tak prawdziwa, tak konkretna, że ​​oferuje nam relację pełną szczerego i owocnego dialogu” (adhort. apost. Christus vivit, 117). Kto wierzy w tę wieść,  odrzuca kłamstwo, według którego nasze życie miałoby swe pochodzenie w nas samych, podczas gdy w rzeczywistości pochodzi ono z miłości Boga Ojca, z Jego woli, by dać życie w obfitości (por. J 10, 10). Jeśli natomiast słuchamy bałamutnego głosu „ojca kłamstwa” (por. J 8, 45), to narażamy się na pogrążenie w otchłani nonsensu, doświadczając piekła już na ziemi, jak o tym niestety świadczy wiele dramatycznych wydarzeń z doświadczenia ludzkiego osobistego i zbiorowego.

Dlatego w tym Wielkim Poście roku 2020 chciałbym przekazać każdemu chrześcijaninowi to, co już napisałem ludziom młodym w adhortacji apostolskiej Christus vivit: „Spójrz na rozpostarte ramiona ukrzyżowanego Chrystusa, pozwól się zbawiać zawsze na nowo. A kiedy idziesz wyznać swoje grzechy, mocno wierz w Jego miłosierdzie, które cię uwalnia na zawsze od wszelkiej winy. Kontempluj Jego krew przelaną z powodu tak wielkiej miłości i daj się przez nią oczyścić. W ten sposób możesz się nieustannie odradzać na nowo” (n. 123). Pascha Jezusa nie jest wydarzeniem z przeszłości: ze względu na moc Ducha Świętego jest zawsze aktualna i pozwala nam postrzegać i dotykać z wiarą ciała Chrystusa w wielu osobach cierpiących.

 

  1. Pilna potrzeba nawrócenia

Warto rozważyć dogłębniej Tajemnicę Paschalną, dzięki której została nam udzielona łaska Boża. Doświadczenie miłosierdzia jest bowiem możliwe tylko w kontakcie „twarzą w twarz” z ukrzyżowanym i zmartwychwstałym Panem, który „umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie” (Ga 2, 20). Chodzi o dialog serca z sercem, przyjaciela z przyjacielem. Właśnie dlatego w okresie Wielkiego Postu tak ważna jest modlitwa. Jest ona nie tyle obowiązkiem, ile wyraża potrzebę odpowiadania na miłość Boga, która nas zawsze uprzedza i wspiera. Chrześcijanin modli się bowiem mając świadomość, że jest miłowany pomimo swej niegodności. Modlitwa może przybierać różne formy, ale w oczach Boga tak naprawdę liczy się to, że drąży nasze wnętrze doprowadzając do rozkruszenia zatwardziałości naszego serca, aby je coraz bardziej nawracać ku Niemu i ku Jego woli.

Zatem w tym szczególnie sprzyjającym okresie pozwólmy się wyprowadzić na pustynię, jak Izrael (por. Oz 2,16), abyśmy mogli w końcu posłuchać głosu naszego Oblubieńca, pozwalając mu rozbrzmiewać w nas z większą głębią i otwartością. Im bardziej damy się zaangażować Jego Słowu, tym bardziej uda się nam doświadczyć Jego bezinteresownego miłosierdzia względem nas. Nie pozwólmy zatem, aby ten czas łaski przeminął daremnie, w zarozumiałym złudzeniu, że to my jesteśmy panami czasów i sposobów naszego nawrócenia ku Niemu.

 

  1. Przejmująca wola Boga prowadzenia dialogu ze swoimi dziećmi

Nigdy nie można uznawać za pewnik tego, że Pan da nam po raz kolejny czas sprzyjający naszemu nawróceniu. Ta nowa szansa powinna wzbudzić w nas poczucie wdzięczności i otrząsnąć nas z odrętwienia. Pomimo niekiedy nawet dramatycznej obecności zła w naszym życiu, podobnie jak w życiu Kościoła i świata, ta przestrzeń, dana nam dla zmiany kursu, wyraża nieustępliwą wolę Boga, by nie zrywać z nami dialogu zbawienia. W ukrzyżowanym Jezusie, którego „Bóg dla nas grzechem uczynił” (2 Kor 5, 21), wola ta posunęła się tak daleko, że na Jego Syna spadły wszystkie nasze grzechy, aż po „zwrócenie się Boga przeciwko samemu sobie”, jak powiedział papież Benedykt XVI (Enc. Deus caritas est, 12). Istotnie Bóg miłuje także swoich nieprzyjaciół (por. Mt 5, 43-48).

Dialog, który Bóg chce nawiązać z każdym człowiekiem poprzez Tajemnicę Paschalną swego Syna, nie jest jak ten przypisywany  mieszkańcom Aten, którzy „poświęcali czas jedynie albo mówieniu o czymś, albo wysłuchiwaniu czegoś nowego” (Dz 17, 21). Tego rodzaju gadulstwo, podyktowane pustą i powierzchowną ciekawością jest cechą światowości wszystkich czasów, a w naszych czasach może również wniknąć w zwodnicze używanie środków społecznego przekazu.

 

  1. Bogactwo, którym trzeba się dzielić, a nie gromadzić tylko dla siebie

Postawienie w centrum życia Tajemnicy Paschalnej oznacza odczuwanie współczucia dla ran Chrystusa ukrzyżowanego, obecnych w wielu niewinnych ofiarach wojen, przemocy wobec życia, począwszy od tego, które ma się nie narodzić po osoby starsze, różnorodnych form przemocy, katastrof ekologicznych, nierównego podziału dóbr ziemi, handlu ludźmi we wszelkich jego formach i niepohamowanego pragnienia zysku, będącego formą bałwochwalstwa.

Także dzisiaj ważne jest wezwanie ludzi dobrej woli do dzielenia się swoimi dobrami z najbardziej potrzebującymi poprzez jałmużnę, jako formę osobistego uczestnictwa w budowaniu świata bardziej sprawiedliwego. Dzielenie się w miłości czyni człowieka bardziej ludzkim; gromadzenie grozi upodleniem go, zamknięciem w egoizmie. Możemy i musimy pójść jeszcze dalej, biorąc pod uwagę strukturalne wymiary gospodarki. Z tego powodu w okresie Wielkiego Postu roku 2020, w dniach 26–28 marca zwołałem do Asyżu młodych ekonomistów, przedsiębiorców i ludzi mających wpływ na zachodzące zmiany, aby przyczynić się do nakreślenia konturów gospodarki bardziej sprawiedliwej i sprzyjającej włączeniu społecznemu, niż obecna. Jak wielokrotnie powtarzało Magisterium Kościoła, polityka jest wybitną formą miłości (por. Pius XI, Discorso alla FUCI, 18 grudnia 1927 r.). To samo dotyczy zajmowania się gospodarką cechującą się tym samym duchem ewangelicznym, który jest duchem Błogosławieństw.

W nadchodzącym Wielkim Poście przyzywam wstawiennictwa Najświętszej Maryi Panny abyśmy przyjęli wezwanie do pojednania się z Bogiem, utkwili nasze spojrzenie serca na Tajemnicy Paschalnej i nawrócili się na otwarty i szczery dialog z Bogiem. W ten sposób będziemy mogli stać się tym, o czym Chrystus mówi w odniesieniu do swoich uczniów: solą ziemi i światłem świata (por. Mt 5, 13-14).

Franciszek

Rzym, w Bazylice św. Jana na Lateranie

7 października 2019 r., we wspomnienie Matki Bożej Różańcowej

 

„Oko za oko”

Przywołaną przez Pana Jezusa w Kazaniu na Górze zasadę prawną zapisał – osiemnaście stuleci wcześniej na kamiennej steli – babiloński władca Hammurabi. „Jeśli obywatel oko obywatelowi wybił, oko wybiją mu. Jeżeli kość obywatel złamał, kość złamią mu.” Kanony starożytnego prawa świadczyły o ogromnym – na ówczesne czasy – postępie etycznym. Broniły sprawiedliwości, ograniczając prawo do niekontrolowanej zemsty. Wśród starożytnych społeczności, opierających swe prawne regulacje na takich rozstrzygnięciach, był także biblijny Izrael. „Ten, kto skaleczył bliźniego, będzie ukarany w taki sposób, w jaki zawinił: złamanie za złamanie, oko za oko, ząb za ząb.” – jednoznacznie rozstrzyga Księga Kapłańska. Słuchacze Jezusa mieli tę regułę we krwi. Nikomu nie przychodziło do głowy kwestionowanie zasad starożytnego, uświęconego tradycją prawa.

„Nie rewanżujcie się złu”

To były (i – nie ukrywajmy – są nadal) szokujące słowa. „Nie stawiajcie oporu złemu” – tak można przetłumaczyć zapisane w ewangelii słowa Jezusa. Dalej jest jeszcze trudniej: „jeśli ktoś cię uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi”. To prowokujące wezwanie. Wydaje się być całkowicie sprzeczne z elementarną zasadą sprawiedliwości i prawem do słusznej obrony. Ileż energii wkładają nieraz kaznodzieje, by z ambon dokonać łagodzącej wykładni Jezusowych słów. By swoim: „symbolicznie”, „w pewnym sensie”, „tak, ale” osłabić ich bolesny radykalizm. Ale to na nic. Nawet, jeśli weźmiemy pod uwagę specyficzną semicką retorykę (widoczną także w innych miejscach ewangelii), wymowa słów Jezusa jest jednoznaczna. Wzywa On swoich uczniów do tego, by w świecie pełnym podziałów, nienawiści i przemocy, gdzie każdy gotów jest do obrony siebie i walki o swoją „słuszną sprawę”, byli tymi, na których panująca powszechnie logika krzywdy i odwetu załamuje się i traci swą moc. Doznana krzywda nie wywołuje chęci zemsty. Odpowiedzią jest miłość i przebaczenie. Tak właśnie zachował się sam Jezus, gdy doświadczając największej krzywdy i niesprawiedliwości, dał się przybić do krzyża. Umierając, kochał i wybaczał.

„Miłujcie wrogów waszych”

Te słowa – jedne z najbardziej poruszających w ewangelii – to samo serce chrześcijaństwa. Miłość nieprzyjaciół (ewangelia mówi wprost – wrogów) to najbardziej charakterystyczny rys chrześcijańskiej duchowości. Element wyróżniający chrześcijaństwo spośród wszystkich religii i systemów etycznych, które – w kontekście niesprawiedliwości i przemocy – mogły proponować jako najdoskonalszą odpowiedź co najwyżej szlachetną obojętność. Miłości nigdy. Tę odpowiedź daje wyłącznie Chrystus. Nikt, kto nie zostanie przemieniony wewnętrznie Jego mocą, nie jest w stanie jej zaakceptować, ani według niej żyć. Bez niej jednak trudno wyobrazić sobie prawdziwe chrześcijaństwo.

ks. Grzegorz Michalczyk (za aleteia.pl)

A Ja wam mówię

Żaden, nawet najzacniejszy rabbi, nie odważyłby się wypowiedzieć takich słów. „Słyszeliście, że kiedyś zostało powiedziane: Nie będziesz zabijał… A Ja wam mówię…” Jezus nie przytaczał ludzkich mądrości. Nie przywoływał sentencji duchowych mistrzów. Wypowiadał doskonale znane słowa przykazań. Nie będziesz zabijał, nie będziesz cudzołożył, nie będziesz fałszywie przysięgał. Święte nakazy, jakie Najwyższy dał kiedyś, za pośrednictwem Mojżesza, swemu ludowi. To „kiedyś” działo się na Synaju, gdy Bóg objawił Izraelowi swoje Prawo – Torę. Od tamtej pory niejeden prorok, król, czy przywódca ludu, powoływał się na te słowa, upominał lud, wzywał do nawrócenia. Ale jeszcze nikt nigdy nie ośmielił się – w tak zdumiewającej antytezie – powiedzieć: „A Ja wam powiadam…” Nie jak pobożny rabbi, ale jak prawodawca. Kim jest Nauczyciel z Nazaretu, że staje na równi z Mojżeszem? A nawet objawia, że jest kimś większym, niż Mojżesz…

Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić

W tym jednak co mówił widać było ogromny szacunek dla Bożego Prawa. Z naciskiem podkreślał, że nawet najmniejsza litera zapisana w Torze ma swoją nieocenioną wartość. Przestrzegał przed lekceważeniem przykazań, przed ich fałszywą interpretacją. Przykazania Pana są bowiem wieczne i niezmienne, trwałe jak niebiosa. Ale – i tu dodawał coś, czego zaskoczeni słuchacze nie byli jeszcze w stanie pojąć – On przyszedł Boże nakazy wypełnić! To nie znaczyło jedynie, że je szanuje i chce ich przestrzegać. Jezus zapowiadał, że wszystkie przykazania, zapisane w Torze i w pismach Proroków, dopiero w Nim ukażą swój ostateczny i pełny sens.

Prawo miłości

Słowa Pana Jezusa przełamywały skostniały, formalistyczny legalizm w postrzeganiu przykazań. Stanęły w kontrze do jurydycznej mentalności (będącej zresztą zagrożeniem także dzisiaj dla nas), w której zdawkowym „nikogo nie zabiłem, nikogo nie okradłem” łatwo można maskować, zarówno brak szczerego nawrócenia, jak i zwykły brak miłości. Kazanie na Górze to nie nowy kodeks zaostrzonych wymagań moralnych, niemożliwych do spełnienia dla zwykłego śmiertelnika. To otwarcie fascynującej perspektywy nowego życia. Życia w prawdziwej miłości, która jest darem zmartwychwstałego Pana. To On sam stał się Nową Torą, ostatecznym wypełnieniem Prawa Pierwszego Przymierza i najprawdziwszą jego interpretacją. Dwadzieścia lat po zmartwychwstaniu Chrystusa apostoł Paweł napisał w swoim liście do chrześcijan w Rzymie: „Ten, kto miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego! Miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.” O tym właśnie mówił Pan Jezus w swoim Kazaniu na Górze.

ks. Grzegorz Michalczyk (za aleteia.pl)

Uczniowie

To były słowa skierowane do nich. Jezus, widząc tłumy, zaprowadził swoich
uczniów na górę. Podeszli do Niego, by usłyszeć słowa, które staną się
fundamentem chrześcijaństwa. „Kazanie na Górze” – bo tak nazywamy
zapisane w trzech rozdziałach Mateuszowej ewangelii słowa Jezusa – ma
przygotować uczniów do ich misji. Gdy zostaną uformowani w „szkole Jezusa”,
gdy staną się Kościołem Pana, pójdą z Jego słowem do tłumów spragnionych
dobrej nowiny i szukających sensu życia.

Sól i światło

Mają stać się solą dla ziemi i światłem dla świata. Bo świat nie ma „smaku”. I
tonie w mroku. Przez swoje życie będą – w tym świecie – świadkami Tego,
który ich posłał. Muszą nauczyć się tracić. Światło, aby dawać jasność, musi się
rozproszyć. Sól, by oczyszczać, konserwować, dawać smak, musi się rozpuścić.
Mają o tym pamiętać. Nie mogą uciec, tracąc swój „smak”, ani ukrywając
światło, które w nich rozbłysło. Ono jest nie tylko dla nich, ale i dla tych, do
których są posłani. Daje je bowiem Ten, który sam jest „światłem świata”. A On
„nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie jako okup za
wielu”. Mają iść Jego drogą. Kościół ma iść Jego drogą.

Dobre czyny

„Tak niech zaświeci wasze światło wobec ludzi, żeby zobaczyli wasze dobre
czyny i otoczyli chwałą Ojca waszego, który jest w niebie.” Dopiero wtedy
świadectwo słów staje się wiarygodne. Gdy towarzyszą mu „dobre czyny”.
Miłość. W życiu uczniów Pana inni mają widzieć miłość. Dzięki niej zostaną
pociągnięci do „otoczenia chwałą Ojca, który jest w niebie”. Kościół Jezusa musi
być miejscem, gdzie spotyka się miłość. Miejscem wolnym od wrogości,
podziałów, niesprawiedliwości. Miejscem pojednania, braterstwa. Inaczej nigdy
nie będzie wiarygodny. Nie będzie mógł ukazywać Pana. Ani mówić w Jego
imieniu. Sprzeniewierzy się otrzymanej od niego misji.

Ku światłu Boga

Ku jakiej przyszłości zmierzamy? Czy spełni się proroctwo, wypowiedziane
niegdyś przez Józefa Ratzingera, ukazujące Kościół mniejszości, Kościół
niewielkich, ale żywych wspólnot ludzi, rzeczywiście przekonanych do wiary,
oddanych jej i działających w jej świetle? Kościół, który nie może wydawać
światu rozkazów, ale może mu w chwilach bezradności proponować
odpowiedzi. Kościół, który znowu stanie się solą dla ziemi i światłem dla
świata… „Być niejako wyłomem, który wiedzie poza świat ku światłu Boga,
starać się, by cały czas była otwarta owa szczelina przez którą może wpadać w
świat powietrze – na tym polega specyficzne posłannictwo Kościoła, z którego
musi on sobie zdawać sprawę w swym życiu.” (J. Ratzinger, „Sól ziemi”)

ks. Grzegorz Michalczyk (za aleteia.pl)

Copyright © 2012 DŚT Warszawa. All Rights Reserved